czwartek, 26 kwietnia 2012

Dyskusja "Legion Chrystusa" schemat


Schematyczne strzeszczenie dyskusji PSR „Legion Chrystusa”:



Radek wstęp:



Wykład wiąże się z poprzednim tematem Opus Dei, jak także z pytaniem o to, czy zagraża nam nowe średniowiecze.



Loyola: „dobry uczeń powinien być jak kij w ręku przełożonego”.



Legion Chrystusa podobnie – karność i tężyzna psychiczna. Nie lęka się mimo to luksusu.



Założył LC Degollado, który doznał iluminacji.



Degollado chciał wytresować elitę intelektualną dla katolicyzmu. Wcześniej próbowali Salezjanie.



Liczne zarzuty wobec Degollado o pedofilię potwierdziły się. Cenił go i bronił JPII. Degollado przygotowywał wszystkie pielgrzymki JPII do Rzymu. Był blisko z Dziwiszem.



Za BXVI przebywał Degollado już w odosobnieniu, bowiem nie chronił go JPII. Nie mógł się bez tej ochrony obyć, bowiem zbyt wysoko postawione osoby były przez Degollado nękane w LC.



Jeden z nich był mocno wykorzystywany przez Degollado, po czym przez niego spowiadany i komunikowany.



Ludzie w LC pochodzą z biednych rodzin. Czesne są niskie, a stypendia częste. Ok 20000 dzieci. Edukacja związana z internatem, dzieci są oderwane od rodziców. LC prowadzi na świecie ok 100 szkół i 10 uniwersytetów.



W Polsce Gmina Kolbudy ko. Gdańska.



LC ma bardzo bogatych sponsorów. Slim Elu – jeden z 4 najbogatszych ludzi świata. Majątek 30 mld dolarów. Również Nel Gibson w 2006 przekazał mld dolarów, a pasja to obowiązkowy film dla uczniów LC.



W Polsce od 1996 r. Szefem meksykański zakonnik Scerpel (?). „Bycie katolikiem to stanie się liderem w społeczeństwie, by móc narzucać innym swoje wartoście”.



Kolbudy. Centrum Edukacji w Bielkowie, od szkół pdst po Uniwersytet. Od niejakiego Maciaszka w darze 30 ha obok 6 ha zakupionych. Przedszkole też.



Nie wolno uczniom:



  • mieć długich włosów
  • ozdób w uszach i na ciele
  • jednorodne stroje
  • w starszych klasach widzenie z rodziną zgłasza się przełożonym
  • modlitwa kilka razy dziennie
  • dziewczynki i chłopcy oddzielnie
  • na każdym piętrze siedzi ksiądz i ma wgląd do przeszklonych
  • baseny, bogate instalacje sportowe
  • choć ośrodek nie powstał jeszcze, ale już 5 lat zajęte, cała elita Trójmiasta już zapisała tam swoje dzieci. W okolicy ceny nieruchomości poszły w górę.
  • Czesne ok 300 euro.

Legion to produkcja nowoczesnych janczarów.



Dlaczego akurat w Gdańsku?

  • to punkt wyjścia rekatolizacji wschodu, z krajami bałtyckimi na starcie

Metody mormonów podobne – edukacja, wyjazdy, misje.



Degollado też chciał zostać świętym, „niestety” jego rozrywki wyszły na jaw mimo życzliwości papieża JPII.



Degollado był szarą eminencją i mógł bardzo wiele.



Stosunek kleru diecezjalnego do LC ambiwalentny, bowiem konkurencja. LC nie są podpożądkowane biskupom diecezjalnym, lecz wprost Watykanowi.



Dlaczego taka popularność LC?



Zwłaszcza w ostatnich 20 latach. Jest to nowy typ katolicyzmu, bowiem podział na sztywne parafie/diecezje się nie sprawdza. Kościół katolicki przeobraża się, bo jest w głębokiej defensywie. Brak księży, brak zaangażowanego laikatu.



JPII wyrugował teologię wyzwolenia, lecz na jej miejsce weszli zielonoświątkowcy. Ok 20% Brazylijczyków to ewangelikanie i zielonoświątkowcy. Guru jest z ludźmi, bardzo charyzmatyczne, „uduchowione”.



Teolodzy od teologii wyzwolenia zostali zmuszeni do milczenia lub wydaleni z Kościoła przez JPII.



Wiek emerytalny biskupów zwykle nie przestrzegany, chyba, że karnie.



Teologia wyzwolenia to nie do końca marksizm w Kościele... Warto poruszyć ten temat na odrębnym spotkaniu. Główną przyczyną pacyfikacji teologii wyzwolenia było to, że ten ruch dążył do zdeherarchizowania Kościoła. Do demokracji bezpośredniej niezależnych diecezji etc.



Kilka cytatów:



centralna siedziba LC jest w Gdańsku, Stągiewna 11, piękna kamienica, jeden z najdroższych czynszów.



Po aferze Degollado LC w USA, Irlandii i w Niemczech przeżywa kryzys.



Ok 70 tys członków na świecie.



Nie powinno się zabraniać działalność LC, ale osoby publiczne powinny to jawnie przyznawać, bowiem stanowią sieć wpływów.



Degollado był usuwany z seminarium, miał 3 żony, dwoje własnych dzieci wykorzystywał seksualnie. Na jakiej podstawie przywrócono go? Nie wiadomo...



O 5 rano wkraczają do pokojów wychowanków wychowawcy i wrzeszczą „Chrystus Zmartwychwstał!” uczniowie mają obowiązek odwrzasnąć coś a propos.



Ksiądz Sowula, duchowny LC. „Naszym absolwentem jest także prokurator generalny Meksyku, uformowaliśmy tamtejszą elitę, uformujemy i Polską”...



W Wadowicach ma powstać seminarium dla LC, oraz dom Rekolekcyjny. Pójdzie na to 10 mln złotych z polskich datków.



Czesne miesięczne w Niemczech 500 euro.



Polski antyklerykalizm jest pozorny. Elita zakażona jest XIX wiecznym klerykalizmem. Nie mają nic przeciwko posłaniu dzieci do LC. Starczy trend, moda. Kler jest cool.



Ruch Fetullaha Gilena, tureckiego intelektualisty z USA, poważnego naukowca. Założył on Ruch Guelena w Turcji. Od czego zaczął się w latach 60 demontaż laicyzmu w Turcji? Zezwolono na tworzenie szkół dla duchownych muzułmańskich – Imam Hidżab. Od 8 lat w Turcji rządzi partia fundamentalistów „oświeconych”, którzy bardzo systematycznie zawłaszczali przestrzeń publiczną w Turcji. Szkoły Imam Hidżab zaczęły uczyć wszystkich.



Na czele laickości w Turcji stoi wciąż armia i policja. Mimo to komendant otwarcie ostrzegający przed islamizacją Turcji został zwolniony.



Islamizm to upolityczniony islam.



W Jerozolimie wierzący ze strony żydowskiej wymuszają szabas.



To wszystko świadczy o nowym średniowieczu.



KAJA:

Ta szkoła pod Gdańskiem nie jest przeznaczona dla księży?



RADEK:

Nie.


KAJA:

Czego uczą?



RADEK:

To będą normalne kierunki. Wszyscy specjaliści +wpływy. Nikt nie będzie zarzynał kur znoszących złote jajka. Takie szkoły dają dużo pieniędzy, wpływów. Kościół, w przeciwieństwie do demokracji może sobie pozwolić na wybieganie myślą o władzy w przyszłość. Ratzinger stwierdził, iż przyszłość Kościoła to esencjalizacja.



JA:

Kościół oczekuje nowego średniowiecza?



RADEK:

Oczywiście. O to chodzi w esencjalizacji – zabarwienie „lepszych czasów”, które nadejdą.



BOGDAN:

Również gdzie indziej fundamentaliści przejęli prestiżowe szkoły.



RADEK:

Oczywiście. Uniwersytet Kairski i Bracia Muzułmanie.

Jeżeliby wybory w państwach muzułmańskich odbywały się demokratycznie, islam już dawno miałby się „lepiej”.



JA:

Demokracja w państwach muzułmańskich daje w efekcie fundamentalizm religijny, czyli niszczy samą siebie. Natychmiast połowa społeczeństwa, kobiety, traci wszelkie prawa. Co ciekawe, neolewica, tak jak Chomsky, woli wspierać muzułmańskich fanatyków, niż nieliczne arabskie feministki usiłujące wyjaśnić kobietom, że zasiskają sobie sznut wokół gardła.



RADEK:

Czy wolno pozwolić na demokrację? Czy wszędzie zbliża ona ludzi do wartości oświeceniowych?



JA:

Jest prawdziwe oświecenie. I racjonalizacja postępowania.



RADEK:

Nie może być tolerancja dla nietolerancji.



JA:

Religia sama z siebie uczy lepszości, rasizmu – powinna być zakazana. Przykład: ochrzczony jest lepszy, ma duszę – to jest niezgodne z konstytucją i prawami człowieka.



JAREK:

To, że religia jest z „nami” i uważamy, że jest ok, nie oznacza to, że jest tak w istocie. Nie zauważamy niszczenia praw człowieka przez religijne myślenie. Trzeba z tym skończyć, inaczej nie mamy też obrony przeciwko fanatyzmowi niektórych emigrantów.



BOGDAN:

Degollado był okrpnym pedofilem, ale pamiętajmy a propos innych rzeczy, że kościół latynoski jest inny. Tam ksiądz powinien mieć babę, wyrażać moc macho. To jest odbierane pozytywnie. Wioskowa religia latynoska jest inna od naszej w Polsce. W Brazylii mamy voodo, na tle magicznej paranoi Kościół jest wręcz racjonalny. Kościół tam hamuje cuda.



JA:

Abstrakcyjny bóg wszystkiego, jest gorszym złudzeniem od zabobonów wioskowo – politeistycznych.



RADEK:

To zarzynanie kur, wiara w duchy, to resztki wierzeń z Afryki.



JA:

I czasami z Indii, choćby na karaibach.


RADEK:

To jest kapitalny synkretyzm. Ale przychyliłbym się do Jacka, bowiem politeizm nie wykształcił fundamentalizmu, w przeciwieństwie do znacznie groźniejszego monoteizmu.



BOGDAN:

Chrześcijan uważano za ateistów. Politeizm ma też swoje ciemne karty. Sokrates.



KAJA:

Sokrates to inny temat, nie był stracony za ateizm. Rzymianie i Chrześcijanie – to Żydzi zaczęli być agresywni jako monoteiści, później chrześcijanie. Monoteiści byli agresywni dla innych religii, nie brali też udziału w świętach państwowych. Fundamentalizm Hinduistyczny w ramach raczej monoteistycznych ujęć hinduizmu. W obrębie politeizmu dopuszczono, że ktoś inny wierzy w coś innego.



WOJTEK:

Różni ludzie wierzyli w różnych bogów w politeizmie. Jarku powiedziałeś o zagrożeniach islamizacją poprzez imigrację. Starczy, że wszyscy powinni mieć te same prawa.



RADEK:

Tak, trzeba po prostu przestrzegać prawa.



BOGDAN:

Wszyskie święta w Polsce są katolickie.



WOJTEK:

No tak.



JA:

A co z dziećmi? To jest problem, prawa zezwalają na przemoc i wyższość danych religii.



RADEK:

Jestem za wolnością od tego, by przestrzeń publiczna była wolna od nacisków religijnych. Wierzący nie rozumieją, iż narzucanie ich symboli na siłę jest też profanacją tychże. O klauzulę sumienia zadaję też takie pytanie: czy jeżeli wybierałeś specjalizację ginekologii i miałeś tego typu dylematy, to szedłeś na ginekologię, aby działać misyjnie, czy leczyć ludzi?



JA:

Wierzący nie pozwala spojrzeć na siebie z zewnątrz.



JAREK:

Zwróćmy się o religie na końcu, lub na początku lekcji.



BOGDAN:

Próbujmy działań happeningowych. Krzyże w toaletach na ten przykład. Przecież zuo największe jest w ubikacjach.



ANIA:

Jak byłam w liceum nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogę napisać podanie o etykę. Powiedziano mi, że nie wolno. Na Racjonaliście z początku było mi ciężko się rozeznać, jak miałam 16 lat. Strona internetowa z podstawowymi informacjami. Porady dotyczące tego, że można mieć etykę w liceum.



JAREK:

Racjonalista już jest zbyt doświadczony dla początkujących, trzeba stworzyć bazę informacyjną.



OLEK:

Projekt już istnieje. Podobny do reklamówki PSR a na temat tego, jak należy się zachować w sprawie religii. Wróćmy do głównego tematu.



BOGDAN:

Miałem możność uczyć etyki w liceum. Na początku pani dyr stwierdziła, iż nie ma chętnych. Dzieci nie mogły wybrać, gdy dorosły, też nie, bo zaczęły już kurs. Powiedziałem – przychodzi klecha, przychodzi ja i niech wybierają. 90% pójdzie za mną, dyr była zaszokowana. Moja koleżanka zrobiła 30 prelekcji w szkołach. Są pieniądze na wspieranie wsi, możemy pójść z ekologią, darwinizmem itp. itd. W trakcie tego promować też swoje idee – uczmy się od Opus Dei... Te fundusze łatwo pozyskać na wsi. Moja koleżanka robiła prelekcje o górach akurat. Jest cała pula tego. Musi być wkład własny i odrębny. Po 30 odrabia się sprzęt.



JA:

Wróćmy takie organizacje jak LC zyskują na popularności?



WOJTEK:

Czy to się rzeczywiście rozwija?



RADEK:

Tak. Pamiętajmy, że to nie tylko katolicyzm. Następuje fundamentalizacja. Podczas 1 kadencji Bill Cinton powiesił „gospodarka, głupcy, gospodarka!!”, my powinniśmy tak potraktować edukację. Ale to zadanie na dziesiątki lat, wtedy widoczne będą dopiero pierwsze efekty.



ROBERT:

Powiedziałeś, że polski antyklerykalizm jest pozorny? W końcu mamy Palikota?



WOJTEK:

Wydaje się że dopiero teraz dzieje się krytyka?



RADEK:

Ja bym rozróżniał odejście od Kościoła a odejście od wiary. Pierwsze tylko wiosny nie czyni. Często tworzą się sekty quasi katolickie itd. itp.



JA:

Zgadzam się. Przytkład obrony Lutra przez niektórych „racjonalistów”.



JAREK:

Uważam, że jak padnie struktura, to będzie lepiej. To duży plus.



OLEK:

Gdy całe państwo przejęło jedną religię, czy tam działały takie organizcje.



RADEK:

Węgry nie są jednorodne religijne.



KAJA:

Do ciebie Jarku. Dla mnie stopniowy upadek struktur Kościoła będzie owocował popularnością innych organizacji oferujących ludziom narkotyki wiary. Po upadku struktur Kościelnych, również Watykan włączy wiele w główny nurt, co może być dość przykre. Niestety w ruchach antyklertykalnych nie widzę podstawy do wyzwolenia państw i ludzi. Skoro ludzie są nadal wierzący, nadal będą niewolnikami tworzącymi sobie struktury.



JAREK:

To będzie tak bardziej politeistycznie.



KAJA:

Niekoniecznie, rosnie popularność fanatyków.



BOGDAN:

Biskup mówił, że sekty to znaki od boga, jak należy postępować. Mówił to na wykładzie w seminarium, gdzie się wkręciłem. Kościół wytwarza własne sekty, aby odciągnąć trzódkę od zewnętrznych mistyków.



RADEK:

Wzrastająca rola i znaczenie nowych legionów chrystysa widać. Terlikowski – typowy talib, ale z drugiej niby wyrafinowany intelektualista Hołownia. Wojciech Cejrowski z jego niby barwnym światem, to rasizm.



JA i JAREK:

Inteligencja to co innego niż mądrość.



PANI 1:

Ja lubię słuchać Cejrowskiego, to dobry antropolog i mówca. Ale katolicyzm z niego filtruję. Gdy ma się solidne własne poglądy można odcedzić.



ANIA:

Ludzie z umiarkowany katolików robią się radykałami w kontakcie z innymi. Sekty się rozwijają. Młodzieżówki przyparafialne to sekty fanatyków. Silne ewangelizacje.



KAJA:

Można sobie przesiewać. Ale czy inni będą to robić?



PANI 1:

To może działać w drugą stronę. Są znajomi, którzy prywatnie wierzą. Chętnie słuchają ateistów, ale zachowują swoją wiarę.



KAJA:

Ja osobiście nie walczę o to, aby pozbyć się wszystkich wierzących. W ogóle nie walczymy z wierzącymi, pokazujemy tylko fałszywość i szkodliwość idei. Niestety, wielu umiarkowanych łatwo popada w fundamentalizm.



JA:

Wiara łatwo zamienia się w fanatyzm, gdy fakty jej przeczą.



RADEK:

Powinniśmy dążyć do idei PANI 1. Papież Aleks VII, kontreformacja. „Zły katolik jest zawsze lepszy niż dobry heretyk”. Więc tak to działa.



WOJTEK;

Ja uważam, iż jesteśmy fundamentalnymi ateistami. I nie jest to dobry kierunek. Byłem świadkiem rozmowy o krzyżach, to argumenty za krzyżami były „że nas jest większość”, My też, jakbyśmy byli większością, nie powinniśmy sięgać po takie argumenty. Zaskoczył mnie mocny katolik, który jednak zgodził się z obroną mnie, jako mniejszości. Proponuję go kiedyś zaprosić.



JAREK:

Jest nas mało. Musimy być ofensywni, a nie się rozmywać.



RADEK:

Nie odczytałem żadnej wypowiedzi zgodnej z tym co o nas mówi WOJTKU, nie chcemy ich nawracać.



KAJA:

Generalnie zgadzam się z tym co powiedziałeś WOJTKU. Ale, przez wiele lat byłam łagodna dla katolików i ukrywałam przez nimi moje przekonania. Oni oczywiście próbowali mnie nawracać. Mówiłam na początku „jestem ateistką” i nie wracałam do tego. Okazało się jednak, że dla tych ludzi w ostatecznym rozrachunku sam fakt mojego nie wyrażonego ateizmu był zły. Dlatego nie ufam liberalnych chrześcijanom itp. Co nie znaczy, że nie będę jeszcze próbować.



WOJTEK:

Sprawa krzyża na krokowskim przedmieściu pokazała że sprawa nie jest tak prosta.



BOGDAN:

Uważam, że Kościół się radykalizuje. Liberałowie są przez Kościół zwalczani. Gdy Obirek stwierdził że JPII był złotym cielcem, to go wyrzucili.



PANI 1:

Uważam, że nie jest możliwa tolerancja.



WOJTEK:

Właśnie.



JA:

Na rzeczywistośc się nie głosuje.



RADEK:

Ja jestem przede wszystkim sceptykiem. Uważam się za agnostyka. Popularne motto JPII z Wybrzezą Kości Słoniowej „śmierć boga w sercu człowieka jest śmiercią człowieka” - tego nie można tolerować.



WOJTEK:

Czy każdy katolik tak myśli?



JA:

Niestety ogromna większość.



KAJA:

Znam 2 osoby, które są wierzące, nie praktyujące, które są dobrymni ludźmi w sensie etycznym. Potrfaię z nimi racjonalnie rozmawiać i dojść do jakiejś zgody. Takich życzliwych osób, u których życzliwość jest silniejsza od wiary jest garstka. Uważam, że ateiści są dużo bardziej tolerancyjni. W ostatnim czasie pojawia się bardziej radykalny ateizm i ja się też temu poddałam, ale dlatego, iż mam wrażenie, iż to jest jedyna droga. Dla mnie tolerancja jest możliwa przy ograniczeniu do prywatności wierzeń i przy większości ateistów.



RADEK:

Opus Dei nie wychowuje osób o których mówi Wojtek i Pani 1.



JA:

Dlaczego umiarkowani wierzący nie walczą z fanatykami, jeśli rzeczywiście im zależy na tolerancji.



RADEK:

Projekt religioznawstwo w szkole, pierwsze rozpoznanie, jadę wieczór do Wawy. Później być może włączymy się w to razem. Zależy mi na tym, aby nie dano tego księdzom i katechetom „na początek”.




sobota, 14 kwietnia 2012

PSR Wrocław. Sens życia, schemat dyskusji po filmie

Sens życia – dyskusja po filmie.



KAJA:

Porozmawiajmy wpierw o filmie. Co wam się podobało, a co nie? Mnie osobiście podoba się piosenka o spermie, znakomite tropienie absurdów, tym razem o dogmatach. Tak samo piosenka o galaktyce.



JA:

Uważam, iż film jest całkiem poważny jak na Monthy Pythona. O ile z absurdów religii łatwo się śmiać, o tyle refleksja nad sensem życia skłoniła do niekiedy poważnej refleksji.



TOMEK:

Nieaktualne stosunki społeczne w Yorkshire.



KRZYSIEK:

Mnie podobał się kamienica – statek piratów ubezpieczeniowych. Świetna krytyka dzikiego katolicyzmu.



JAREK:

Dużo lat spędziłeś w Anglii.



TOMEK:

MP nie chcieli rozważać, że praca nie może być sensem życia.



KAJA:

Dla wielu ludzi bogacenie jest jednak sensem życia. No i ubezpieczenia związane z tematem sensu życia.



JAREK:

MP odkrył, że pieniądze z ubezpieczeń są tylko zarządzane. Siłą filmu jest lekkość i rozmaitość. Pokazanie absurdalnych blokad wywołanych religią. Najfajniejszą sceną piosenka galaktyczna. Najmocniejsza scena dla człowieka. Jacy mali jesteśmy wobec wszechświata. Ta scena była wręcz nie na miejscu. Cała reszta to „wyluzuj”.



HUBERT:

Każdą scenę w pewien sposób odebrałem i zrozumiałem. Chomik czasem przerywa bieganie, po czym biega dalej. Koropracja pyta „chłopaki, po co to robimy?”.



OLEK:



Pierwsza scena mi się najbardziej podobała, bo dotyczy ludzi starych. Po drugie ukazanie bezsensu biurokracji. Obalili szefów i walczą dalej – czyli nawet wolność nie oznacza z zerwaniem z brakiem sensu.



TOMEK:

Sens tylko w robieniu kariery. Głupie.



KAJA:

Ryby, które nie mają o czym rozmawiać. Jedzony kolega dostarcza tematu. Ryby są symbolami przeciętnych ludzi, którzy nie stawiają sobie pytań. W początkowej piosence pojawia się sformułowanie, „czy mamy duszę, czy DNA”? DNA jest symbolem pustej, powielającej się rzeczy, z czym się nie zgadzam, ale wiem, że wiele osób tak postrzega naukę. Po religii nic w zamian.



JA:

Zamawiający konwersacje w restauracji to dobry symbol. Tak samo jak symbol pomieszania dawnych znaczeń, kiedyś brutalnych, teraz dla rozrywki, która bywa pusta.



JAREK:

Mówicie, że ten film jest smutny. Moim zdaniem on jest lekki, bo nie wchodzi do końca w temat. Mamy zbyt wiele ego – nie umiemy sobie wyobrazić, że po prostu rodzimy się i umieramy. Dla mnie ten film byłby lepszy, gdyby pokazywał, iż każdy sobie ten sens życia wybiera. My rodzimy się niestety w otoczeniu religijnym i wbija nam się do głowy, że sens jest po życiu. Pojawia się ściana. Codzienność poprzez religie nie ma sensu. Jesteśmy tylko po to, żeby się sprawdzić. Sens się tworzy tu i teraz – jest to najważniejsze.



HUBERT:

Całościowo odbieram film tak, iż grupa MP każdą z rzeczy częściowo obśmiewa, częściowo rozumie. Dopiero całość się składa na coś istotnego. Kelner wiedzie przez życie. Ludzie oczekują gotowych odpowiedzi. Ryby. Ale nie tędy droga.



TOMEK:

Nie wiem, czy każdy się zgodzi z tym, że samo rozmnażanie nie ma sensu?



OLEK:

Czyli że szukanie sensu jest bez sensu?



KAJA:

Film rzeczywiście tak mówi. Ostatnia scena. Film pokazywał, że nie jest to żadna wielka tajemnica. Ja się z tym nie zgadzam.



JA:

W nauce jest wiele tajemniczej poezji. Wszystko wiemy, ale nie chodzi tylko o zrozumienie, lecz o odczucie czegoś niezwykłego, wielkiego i epickiego. Materialny świat bez urojonych bogów taki właśnie jest. Dlatego nie podoba mi się uciekanie przed jakąkolwiek epickością, bo ponoć religijne banały były epickie. Nie były tylko banalne i pseudoepickie. Poza tym to geny chcą się replikować. My jesteśmy efektem tej tendencji, nasze odczucia nie są tu skrajnie symetryczne.



JAREK:

Oprócz tego że mówimy o nauce, jest miejsce u racjonalistów na filozofowanie. Warto doważyć wartość codzienności. Biskup jakiś mówił, że jak ktoś nie ma wiary, to nie ma sensu życia. Dlatego ludzie nie odrzucają wiary. Warto zatem dbać o samopoczucie.



PANI 1:

W takim razie co dla was jest sensem życia? Jak można mieć sens życia bez wiary?



OLEK:

Tworzę, cieszę się tym co jest. Świat trwa beze mnie, co jest piękne.



JA:

Prawda jest piękna i dużo bardziej złożona od zmyślonych klechd.



JAREK:

Sens życia to szukanie przyjemności, ty lubisz odkrywać. Najwyższą formą egoizmu jest altruizm.



JA:

Owszem. Szukanie prawdy jest jak ów superegoizm, który uwalnia od ego.



TOMEK:

Nie można zakładać, że każdy człowiek jest szczęśliwy. Nie prawda, że każdy ma jakiś sens życia.



PANI 1:

MP to udowodnił.



JA:

Mózg dąży do równowagi. Głód, poczucie zimna etc. Ktoś kto nie szuka szczęścia, choć tak podstawowego jak nasycenie głodu i ogrzanie się, wyspanie się – umiera. Więc nikt kto żyje nie jest wolny od chęci szczęścia. Natomiast sens życia. Szczegółowy bliski wielu, ogólny niewielu. Tym bardziej aroganckie jest branie pseudosensów ogólnych z religii, skoro się ich nie potrzebuje. Wielu ludzi nie szuka sensu ogólnego, więc nie powinni się interesować religią i wpajać jej dzieciom.



OLEK:

Spytajcie grabarza... :-) Oczywiście są różne czasy, kultury, niewolnictwo. Wiedza pomaga. Nie koniecznie superspecjalistyczna.



KAJA:

Powiedziałaś, że każdy człowiek ma swój sens? Nie zgadzam się z tym. Trzeba rozróżnić sens życia i dążenie do szczęścia. Każdy zdrowy człowiek dąży do szczęścia. Natomiast sens życia to co innego. Pytania: czemu tu jesteśmy? Po co tu jesteśmy? dotyczą sensu. Odpowiedź na pierwsze znamy, na drugie mniej. Kiedyś ludzie oczekiwali od nauki odpowiedzi satysfakcjonującej emocjonalnie.



Nauka mówi nam, że sensem naszego istnienia jest to, że jesteśmy jednym z wielu gatunków, który istnieje dzięki rozmnażaniu. Reszta to może przerost mózgu i związanych z nim myśli.



Lecz ów przerost mózgu jest dobry. Niestety o sens życia pytają najczęściej „przebudzeni” starcy, opiumując się religią. Są też ludzie nie potrzebujący generalnych pytań o sens życia.



Uważam, że sens życia można sobie stworzyć. Mózgi, które chcą zadawać niepotrzebne pytania dają nam możliwość uczynić te pytania potrzebnymi.



Szczęście i własny sens życia niekoniecznie się nie pokrywają.



TOMEK:

Można szczęście rozumieć na dwa sposoby. Nie chodzi o chwilowe szczęście typu chciałbym się napić piwa. Chodzi o generalne pytanie, czy jesteś szczęśliwy w swoim życiu. W pytaniu o szczęście pojawia się problem definicji szczęścia.



JAREK:

Łączę szczęście z sensem życia, bowiem osiąganie szczęścia to mój sens życia. Są różne rozmiary szczęścia i hedonizmu.



JA:

Ocena ogólnego szczęścia zależy od chwili. Jesteśmy w danym momencie.



OLEK:

Szczęście dostarczamy sobie przez trening neuroprzekaźników. Mamy chemię. Dlatego piwo nie każdego ucieszy. Wykształcenie sobie elementów uspokojenia, nawet przez elektroniczne fajki Jacka.



TOMEK:

Czyli stężenie endorfin. Bardzo płaskie.



JAREK:

Nazwiesz osobę zakochaną szczęśliwą, ale przecież to też chemia. Dojdziemy do tego, że skoro wszystko jest reakcją chemiczną to jest do bani.



KAJA:

Są różne drogi do szczęścia. Brak sensu życia też może dawać szczęście. Zdanie sobie sprawę ze swej małości w ogniu czasu i przestrzeni też potrafi wzbudzić uśmiech, a nie wcale przerażenie. To daje wolność. Koniec egzaminu dusz etc.



JA:

Dlaczego materia, chemia nas nie cieszą. Dlaczego chcemy uduchowionych, poetyckich legend – schemat, dogmat, bzdura.



TOMEK:

Nie szukam żadnej duchowości w pojęciu szczęścia. Zauważam problem definicyjny. To co nazywacie szczęściem, to jest raczej przyjemność i zadowolenie.



JAREK:

To jest subiektywne. Spotykam znajomego sprzed lat, lepiej mi się powodzi, nagle czuję się lepiej.



TOMEK:

Ja jednak mam problem z odpowiedziami na proste pytania.



JA:

Nadal upieram się przy tym, pomyśl Tomku o wpływie chwili.



TOMEK:

Czyli chodzi o odmienne odczucie czasu.



KAJA:

Jeśli ktoś mówi, że zawsze jest szczęśliwy nie jest prawdziwe. Najczęściej mamy stan neutralny.



TOMEK:

Reasumując Jacku, udało ci się nieźle wybrnąć. Ale co z sensem życia?



JAREK:

To, że po mnie coś zostanie.



TOMEK:

Trzeba być nieromantycznym.



KAJA:

Wręcz przeciwnie.



JAREK:

Właśnie, coś wyższego od zaświatów.

OLEK:

Cały czas byliśmy religijnie nastawieni na sens życia. Ale doszła nauka. Choć pytanie pozostaje. Nauka też staje się elementem religijnym, albo fizjologicznym. Nie jesteśmy tylko biologią.



KAJA:

Nie??



OLEK:

W sensie życia jest sporo kłamstwa. Bez iluzji, ale z humanizmem.



JA:

Prace Pinkera, Damasio etc. pokazują, że materialna wykładnia rzeczywistości wzbogaca humanizm. Czyli bez iluzji i z humanizmem, a nie „ale”. W tym „ale” tkwi religijność.



KAJA:

Warto też rozdzielić inne dwa słowa – cel i sens. Cel jest tym, co rzeczywiście jest beznadziejne jako obiekt poszukiwań. Tym właśnie upajają religie. Życie oczywiście nie ma celu.



HUBERT:

Nasz mózg jest nieco ponad rozmnażaniem. Cała reszta to poszukiwanie szczęście na różne sposoby.



TOMEK:

Błędne rozumienie pytania o sens życia. Nie można udzielać tu odpowiedzi egocentrycznej, chodzi o sens życia ludzkości.



JAREK:

Hubercie, sensem ewolucji jest przedłużenie gatunku, a my, z naddatkiem mózgu, szukamy czegoś więcej. Ja wciąż łączę szczęście z sensem życia. Pytanie o sens cywilizacji jest religijne.



JA:

Pytanie o sens ludzkości wielu zrozumie jako sztuczne, mało osobiste. Mnie się podoba. Celem ludzkości jest choćby poznawanie i eksploracja kosmosu, oraz tworzenie coraz bardziej wyrafinowanej sztuki. To stwarza nowe możliwości. Sens całej ludzkości wynika z sensu jednostkowego. To czasem przejaw superegoizmu prowadzącego do altruizmu – myślimy o ludzkości, poświęcamy się dla niej, ale jednak w myśl naszych marzeń.



TOMEK:

Moim zdaniem niezasadne jest pytanie o sens jednostki.



KAJA:

Nie ma sensu zadawanie pytania o sens ludzkości. Ludzie bowiem są jednym z wielu gatunków. Ludzkość to skala pośrednia. Jednostka to skala mikro, skalą makro jest życie na Ziemi. Mi chodzi o sens wszechświata.



TOMEK:

Nie budzi zatem sprzeciwu pytanie o sens życia konkretnej osoby.







JA:

Zwrócę uwagę, że jest tu nadawanie swojego sensu całej ludzkości, a nie założenie, iż ludzkość sama z siebie ma sens.



KAJA:

O ile możemy sobie nadawać sens, wmawianie sobie, że cel należy do nas, o tyle nie możemy go nadawać całym społecznościom, czy też ludzkości.







PANI 1:

Nauka udowodniła, że życie powstało przez przypadek, więc może być bezcelowe. My zaś będziemy ciągle zadawać sobie pytanie o ten cel, tak jak zadajemy sobie pytanie w nauce o działanie. Bezcelowe pytanie przetrwa, nic mu nie zaszkodzi.



KAJA:

Niektórzy z nas chcą coś zmienić dla całej ludzkości. To tak nie wygląda. Ktoś taki też myśli o swojej przyszłości, i swoich dzieci, a nie o czym większym. Co najwyżej chodzi o przetrwanie memów. Nie da się zrobić czegoś co doceni cała ludzkość.



JA:

Nadawanie innym sensu wcale nie zawsze, oczywiście, jest dobre. Ale wielu tak robi.



JAREK:

Stawiam sobie własne cele i je sobie realizuję, gdyż są małe szanse co do ogólnych znaczeń. Można się jednak dowiedzieć, skąd jest ten świat.



TOMEK:

Pytanie o sens ludzkości jest rzeczywiście pośrednie. Skoro jednak stwierdzasz Jarku, że każdy ustala sobie sens, to co wtedy, jak się ktoś pomyli?



JAREK:

Celem jest dążenie do szczęścia. Nie można się tu pomylić. Ale mamy 2000 bogów, wszyscy się mylą, a tylu szczęściarzy.



TOMEK:

Siła wyższa...?


KAJA:

Sensu nie ma. Jest szczęście i są cele.



PANI 1:

Działania celowe dają poczucie sensu.



TOMEK:

Dlaczego nie ma sensu pytać o sens życia jednostki? Przede wszystkim dlatego, że może się mylić. Pytanie o sen życia może dotyczyć tylko ludzkości. Geny niewątpliwie są siłą napędową życia na Ziemi, ale to wcale nie musi być odpowiedź ostateczna o sens życia. Możemy jej nie znać. Różni naukowcy mówią, że znamy od 1 do 3% praw rządzących światem.



JACEK:

To raczej rzecz emocjonalna, niż logiczna pytanie o sens życia. Na temat ewolucji wiemy dużo więcej niż 3%.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Streszczenie spotkania PSR "PLanety pozasłoneczne"

O planetach pozasłonecznych.



Robert wykład:



Temat ciekawy z wielu względów. Ostatnio wiele informacji w prasie. Większość z nas niestety nie zwraca na to uwagi.



Jakie są trudności przy poszukiwaniu tych planet? Ile już ich znamy?



Historia odkryć:

planeta ma dostateczną grawitację, tak aby pokonać siły ciała sztywnego, czyli stać się niemal kulą. Jedna szybka rotacja zmienia ten kształt – Saturn zwłaszcza.



Równowaga hydrostatyczna w przypadku planety.



Tyson zdegradował Pluton, nie jest już planetą.



Każda planeta jest mniej więcej dwa razy dalej od słońca, niż poprzednia. Podobnych zależności możemy szukać też w innych układach.



Odkrywanie niewidocznych gołym okiem planet na podstawie zaburzeń w orbitach pozostałych. Odkrycie obecności Neptuna wielkim triumfem nauki. Galle – 1846. Może Adams był pierwszy. Galle był też kierownikiem obserwatorium w Parku Szczytnickim. Odkrył planetę wedle obliczeń Le Veriera.



W 1930 odnaleziono Plutona. Miał duże albedo – współczynnik odbicia światła. Szacowana wielkość Plutona przez długie lata była zawyżona.



Przełomem było odkrycie Charona – satelity Plutona. Odkryto, iż nie ma on znaczącego wpływu na orbity pozostałych planet..



4 planety twarde

4 gazowe olbrzymy



Sądziliśmy, że zawsze bliżej powstają planety skaliste, zaś dalej gazowe olbrzymy. Nie jest to jednak zasada rzeczywiście obowiązująca w innych układach planetarnych.



Pluton krąży pod kątem do ekliptyki. Pluton bywa bliżej Słońca niż Neptun. Pluton jest bardzo podobny do dużego księżyca Trytona, krąży on w odwrotnym kierunku. Podejrzewa się, że zarówno Tryton, jak i Pluton zostały oderwane od pasa Kuipera.



Poza pasem Kuipera mamy pas między Marsem a Jowiszem, gdzie krąży inna planeta karłowata, Ceres, większa od Plutona.



Największy szczyt – góra Olimpus na Marsie.



Charon z Plutonem tworzą niemal układ podwójny. Krążą wokół centrum masy tak samo jak wszystkie inne ciała. Ziemię również można tak traktować, bowiem nasz księżyc stanowi aż 1/80 masy Ziemi. Stąd Ziemia się jakby kiwa.



Ekscentryczna orbita Plutona typowa dla pasa Kuipera.



Obłok Oorta – wewnętrzny i zewnętrzny – źródło komet. Odległość 10 do 3 jednostek astronomicznych. Jednostka atsronomiczna = odległość Ziemia – Słońce.



Posługujemy się rokiem świetlnym również – jest to 9 500 miliardów kilometrów.



Okolice Słońce. Alfa Centauri – 3 do 4 lat świetlnych. Także Syriusz, Procjon.



W promieniu 12,5 lś mamy tylko 33 gwiazdy.



Skalowanie. Gdy słońce jabłkiem, Jowisz wisieńką, powinny być od siebie w odległości 56 metrów.



Z Alfa Centauri trzeba by to wszystko pomniejszyć do wielkości oglądanej z kilku kilometrów groszówki.



Słońce świeci miliard razy jaśniej niż Jowisz. Planeta widoczna w różnej konfiguracji – zwykle część jest zaciemniona – też ma fazy, jak księżyc.



Do niedawna astronomia planetarna ograniczała się tylko do Układu Słonecznego. Naukowcy często przypuszczali, że planety to żadkość, a w każdym bądź razie są nieistotne. Pierwszą wskazówką, nadzieją na szukanie czegoś nowego była Beta Pictoris, pierwsza gwiazda z dyskiem pyłu wokół niej, co było dopiero procesem powstawania planet.



Potwierdzenie teorii o tworzeniu się dysku z obłoku materii wokółgwiezdnej, w nim zawirowań i z nich planet.



Beta Pictoris to gwiazda podobna do Słońca, ale znacznie, znacznie młodsza (100 mln lat).



Rok przełomowy to odkrycie Wolszczana z 1992. Pierwsze planety zostały odkryte wokół pulsara, ostańca po wybuchu supernowej. PSR 1257+12.



Kolejny 1995 – odkryto planetę wokół gwiazdy na tzw. ciągu głównym, czyli na wodorze – najdłuższy, najspokojniejszy czas w życiu gwiazdy, tak jak na Słońcu. 51 Pegasi. Mayor i Quelaz



Pierwsze odkrycie, dotyczące pulsara, świadczyło o tym, że możemy się spodziewać wielu planet, bowiem pulsar nie jest zbyt przyjazny.



51 Pegasi to planeta o masie połowy Jowisza, krążąca zaś dziewięć razy bliżej niż Merkury. Potem się okaże, iż nie jest to wcale wyjątek.



Jak ich szukać?



Badanie prędkości radialnych

Tranzyty

Timing

Mikrosoczewkowanie



Prędkości radialne:

Centrum masy Jowisz – Słońce jest poza Słońcem, bowiem Jowisz jest dość daleko i jest masywny.



Ruchy odległych masywnych planet nakładają się na siebie i gwiazda rzeczywiście się zatacza. Punkt ciężkości układu jest często za nią.



Metoda spektometryczna. Światło gdy obiekt się zbliża i oddala zmienia się. Trzeba jednak długiej obserwacji.



Nie da się przeważnie przez wiele lat utrzymać tak dokładnej obserwacji. Kalibracja danych z innym sprzętem może być niemożliwa.



Kamera jest schłodzona do bardzo niskich temperatur, mimo wszystko i tak są zaburzenia. Do tego atmosfera, światła bliskich ciał kosmicznych.



Dlatego ważne są teleskopy kosmiczne.



Promieniowanie kosmiczne może zniszczyć układy elektroniczne. Potrzebny hel do kamer podczerwonych. W 2018 James Web Telescope zastąpi Hublle'a. Przeznaczony głównie do obserwacji w podczerwieni.



Optyka adaptatywna – lusta z segmentów z silniczkami regulującymi. Pozwala to też za pomocą mikroruchów niwelować wpływ atmosfery. Sztuczny punt kontrolny. Można dzięki temu prawie wykasować atmosferę (poza pochłonięciem światła).



Duże znaczenie ekscentryczności orbity.



Obecnie odkrywamy głównie planety o krótkich okresach. Najwięcej jest odkrywanych planet za pomocą prędkości radialnych – czyli chwiejnego ruchu gwiazdy, ale liczymy przesunięcia w metrach na sekundę – to niemal prędkość osiągalna dla człowieka.



559 systemów i 701 planet odkryto metodą prędkości radialnych.



Tranzyty:



Niedawny tranzyt Wenus – widoczny gołym okiem.



55 Cancri – odkryta superziemia, czyli planeta skalista typu ziemskiego 2 razy i więcej większa.



Gdyby 8 metrowy teleskop przeznaczyć, wtedy można by, być może odkryć planetę w Obłoku Magellana. Prawdopodobieństwo, iż orbita się dobrze ułoży do obserwacji tranzytu są znikome.



Mylące są podwójne gwiazdy.



Większość trafień jest przypadkowa. Wolszczan zajmował się pulsarami i dzieki temu, przypadkiem trafił na planetę. Pulsary są bardzo dokładne. Nie zdarzają się modulacje. Modulacja, po eliminacji wszelkich błędów, świadczyła o planecie. Liczy się też niewspółmiernośc z naszym układem odniesienia, który zawsze może się nałożyć (obieg Ziemi, okrązanie się z Księżycem).



Po wybuchu supernowej mogą zostać planety? Nazwa supernowa wzięła się stąd, iż te gwiazdy daje się zauważyć gołym okiem. Często pokazują się nagle – nie było czegoś, jest nagle gwiazda widoczna nawet w dzień. Nazwa myląca, bo to śmierć gwiazdy.



W wyniku wybuchu jedna gwiazda emituje energię świetlną całej galaktyki w danym przedziale czasu. Eksplozja supernowej byłaby groźna dla nas nawet z setek lś.



Nie powinny zostać planety. Zostały one jako resztki układów podwójnych. Pozostałością supernowej może być gwiazda neutronowa, albo czarna dziura. Spaliwszy wodór gwiazda się powiększa.



Neutronowa przechwytuje gaz wielkiego olbrzyma, tworzy się dysk. W nim tworzą się planety.





WYKRES ZMIAN JASNOŚCI, gdy jest tranzyt. Spadek jasności gwiazdy jest ogromnie mały.



Metoda tranzytu ma duży zasięg. Można oszacować rozmiar planety.







196 systemów tak odkryto, 230 planet.



TIMING< CHRONOMETRAŻ.



Dowolny układ, gdzie są regularne zmiany. Pulsar, układ podwójny etc.



Gdy jedna z gwiazd ma planetę/planety, jego okres jest modulowany. Inaczej mamy dość prostą zależność.



Pulsar pulsuje regularnie, gdyż ma bieguny i szybką rotację. Miga jak migacz karetki pogotowia.



PSR – skrót od pulsaru.



MIKROSOCZEWKOWANIE:



Efekt ugięcia promieni świetlnych w polu grawitacyjnym.



Gromada galaktyk z półokręgami – świadczy o zogniskowaniu w polu grwaitacyjnym światła.



Soczewkowanie grawitacyjne



ZBYSZEK TŁUMACZY:



Bliższy obiekt soczewkujący porusza się szybciej, bo jest bliżej. Jeśli to co dalej jest jaśniejsze, możemy mieć do czynienia ze zjawiskiem. Bliższy obiekt nazywamy mikrosoczewką grawitacyjną. W jego pobliżu światło się deformuje.



Na moment zwiększa on dalsze obiekty.



Gdy dalszy obiekt jest blisko promienia Einsteina, efekt jest silny.



Tworzą się dwa obrazy pozorne. Dla nas póki co to jeden punkt, bowiem to poniżej sekundy łuku, a takie jest rozmycie atmosferyczne.



Zwykle otrzymujemy nagłe i symetryczne pojaśnienie.



Gwiazd małomasywnych jest tysiące razy więcej, niż masywnych. Stąd zdarzają się zjawiska.



ROBERT WYKŁAD:



Posiadanie przez gwiazdę dodaje maleńki grzbiet do widma rozbłysku.

Pojaśnienia są duże – to widać. Nieraz trzy razy jaśniejsza gwiazda, nieraz dziesięć.



Układów gwiazdowych z planetami mamy już 800, planet prawie 1000. Dane sprzed tygodnia.



Do niedawna wiedzieliśmy tylko o kilku naszych planetach.



Teraz nie ma miesiąca bez nowych odkryć w tej dziedzinie.



Sądziliśmy, że struktura naszego układu musi być typowa. To nieprawda.



Nieraz spotykamy z bliskimi gwieździe centralnej gazowymi olbrzymami.



Planety skaliste – superziemie.



Planety lawowe – skaliste bliskie gwieździe.



Spodziewamy się odkryć planet oceanicznych, w całości pokrytych cieczą.



Odkrywa się też planety niezwiązanie z gwiazdami.



JA:



Niektórzy uważają, iż będzie ich wiele.



WYKŁAD:



Podział jasności gwiazd.



Słońce jest dość chłodne. Większość odkrytych planet przypada na gwiazdy ciągu głównego.



ZBIGNIEW:

Dziś przejścia zaczynają wygrywać w szukaniu planet. Teleskop Keplera na orbicie, w punkcie Lagrange (nie krąży wokół Ziemi). Już 2000 planet wykrytych na drodze tranzytu czeka na ostateczne potwierdzenie.



WYKŁAD:



Obserwowany jest duży obszar koło Vegi i rejestruje się wszelkie określone zmiany.



Sam tranzyt nie starcza. Trzeba też znać charakterystykę gwiazdy.



Kepler obserwuje 180 tys gwiazd.



Satelita Corot mniej, ale metodami zwiększającymi stosunek sygnału do szumu.





ZBIGNIEW:

TE OBYDWA TELESKOPY widzą miliony gwiazd. Ale tylko określoną część mogą mierzyć ich komputery.



WYKŁAD:

Ocenia się, iż może być tyle planet, ile gwiazd. Optymiści mówią, że ich jest więcej.



ZBIGNIEW:

W Nature – co najmniej tyle planet, co gwiazd.





WYKŁAD:

Misja Planet Finder Coronograph:

złożony z zespołu teleskopów, które będą zasłaniać gwiazdę specjalną częścią, aby odsłonić planetę i rzeczywiście ją zaobserwować.



Idea, aby dwa przyrządy obserwujące ten sam obiekt zrobić tak, aby możliwe było wygaszenie światła gwiazdy. Gdy jakaś ma planety, nie zostanie wykluczona. Zostaną planety i ich światło uda się wzmocnić.



Główny motor naszych poszukiwań, to szukanie drugiej Ziemi. Może ktoś tam żyje? A może choć da się tam przenieść?



Planeta zdatna do życia musi mieć ok. 300 kelvinów, płynną wodę, spokojnie orbitować na tyle długo, aby mogła tam zajść ewolucja.



Strefa do życia.



Woda jest też na Europie.



We wnętrzu oceanów wokół gejzerów, gdzie nie ma światła. Tam istnieją bogate ekosystemy zupełnie bez światła. Ciepło nie musi płynąć ze Słońca.



RADEK:

Na antarktydzie pod lodem woda, gdzie jest ekosystem.



WYKŁAD i JA:

Siły pływowe źródłem ciepła. Ciała będące blisko większego obiektu są silnie deformowane.



WYKŁAD:

Strefa Roche'a, kiedy siły pływowe mogą rozerwać obiekt.

Na pewno we wnętrzu Europy pod lodem są gorące źródła. Być może jest też coś na Io.



ZBIGNIEW:

Io jest najlepszym przykładem siły tarcia, która daje energię.

Każda planeta traci szybko swoje ciepło. Zachowuje atmosfera, naświetlanie.



Nie da się odtworzyć ciepła przy otwartych oknach.



WYKŁAD:

Wenus jest przykładem odwrotnym do Marsa wobec Ziemi – za dużo atmosfery.



Gwiazda na ciągu głównym o masie Słońca żyje na ciągu głównym ok. 10 miliardów lat. Jednak jasność Słońca ciągle rośnie i już za miliard lat będzie nam za ciepło.



Wodoru jest coraz mniej, Słońce musi mocniej grzać, aby zrównoważyć zapadanie się.



Gdzie szukać?

Są gwiazdy, które żyją na głównym ciągu tylko kilka milionów lat.



JA:

Zależność od masy.



WYKŁAD:

Najbardziej stabilne są gwiazdy karłowate.



JA:

I przy nich życie miałoby dobrze.



ZBIGNIEW:

Przy każdej gwieździe da się ustalić pas znośnych dla nas warunków.



WYKŁAD:

Chcemy, by jakaś planeta miała 4,5 mld lat aby szukać na niej życia. Pozornie zmniejszanie masy gwiazdy jest ok. Ale gdy masa jest zbyt mała, odległości są małe i dochodzi do szybkiej synchronizacji ruchu obrotowego z ruchem wokół osi, co życiu nie sprzyja. Więc nasze Słońce nie jest idealne, ale tylko gwiazdy o 0,5 – 0,8 masy Słońca mogą się okazać lepsze.



ZBIGNIEW:

Małe gwiazdy mają silniejsze pola magnetyczne, co też uniemożliwiłoby życie.

Najlepiej od 0,7 do 1,2 masy Słońca.



WYKŁAD:

Życie powinno istnieć.



WOJTEK:

A co z ciężkimi pierwiastkami.



WYKŁAD:

Słońce jest młodą gwiazdą. Do układu metale cięższe musiały napompować inne umarłe gwiazdy.

Procesy termojądrowe prowadzą do żelaza. Wszystko co powyżej daje eksplozja supernowej.



WOJTEK:

Kiedy mogły powstać pierwsze planety typu ziemskiego.



WYKŁAD:

Dość szybko, bo gwiazdy o wielkiej masie szybko stawały się supernowymi.



WOJTEK:

Czyli mogą istnieć liczące 13 mld lat planety typu ziemskiego.



WYKŁAD:

Oczywiście.



RADEK:

My odnotowaliśmy jeden tylko wybuch supernowej.


WYKŁAD:

Więcej.



ZBIGNIEW:

Choćby Tycho widział jedną. Jedną w Kasjopei przeoczono, choć został ślad.

Dziś widzimy wszystkie dzięki teleskopom rentgenowskim.



PAN 1:

Jak długo widać taki rozbłysk.



ZBIGNIEW:

Kraba był rok, oczywiście słabło. Miesiąc świecenia supernowej, to tyle co cała emisja Słońca przez czas jego istnienia. CO ciekawe najwięcej energii idzie w neutrina.



BOGDAN:

Gdyby była blisko supernowa, to promienie rentgenowskie by nas zabiły.



ZBIGNIEW:

Oraz gamma. Wiadomo, jak silnie absornuje nasza atmosfera. Szacuje się, że odległość 50 – 100 lś lub mniej by nas zabiła. Są dwa typy supernowych. Są też supernowe z odzysku. Białe karły. Gdyby biały karzeł mógł wziąć z sąsiedztwa materię i doprowadza do wybuchu. Gaz etonowy zdegenerowany ma granicę . Kolaps sprawia, iż w ułamku sekundy pojawiają się wszystkie możliwe pierwiastki. W gazie zdegenerowanym nie może nastąpić wzrost ciśnienia, to jakby jeden wielki atom, dlatego następuje całkowita eksplozja jądrowa.



JA:

Ile zostaje ze zwykłej supernowej po wybuchu?



ZBIGNIEW:

Około 1/5 – 1/10. Jest to gwiazda neutronowa, pulsar.



WYKŁAD:

Biały karzeł to jakby jeden atom. Gaz zdegenerowany to pływający swobodnie gaz jądrowo – elektronowy.



KAJA:

Jak można poprawić metody poszukiwania planet?



ZBIGNIEW:

Przenieść teleskopy w przestrzeń kosmiczną i budować większe teleskopy.



KAJA:

Jaki jest największy teleskop?



ZBIGNIEW:

Średnica 10,5. Aby powstało bogate życie, musi być bogata biosfera, na której nadbudowuje się złożoność form życia i coraz wyższe formy życia. Dawkins mówi, że wszystko powstało z jednej komórki, że całe życie powstało raz.



JA:

Ale życie mogło powstawać wiele razy na ziemi, tyle, że nie miało szans z tym lepiej ukształtowanym.



ZBIGNIEW:

O tym też mówi Dawkins. Każda planeta traci część atmosfery. Na przykład z Ziemi szybko ucieka cały wodór i hel. O 6 rano 6 czerwca warto zobaczyć tranzyt Wenus w moim ośrodku na Kopernika.



BOGDAN:

Czy na Ziemi mógł się zachować wpływ dawnego wybuchu supernowej?



ZBIGNIEW:

To temat na szeroki wykład. Na pewno supernowa spowodowałaby wymieranie i szybsze mutacje.



WYKŁAD ROBERT:

Słońce już wiele razy okrążyło galaktykę, przechodząc przez większe zagęszczenia gwiazdowe. Co zwiększało szansę na kontakt z supernowymi. Być może wymierania to cykliczny zanik pola magnetycznego Ziemi, co zdarza się cyklicznie.



RADEK:

Sylur największe wymieranie. A dla ludzi wybuch wulkanu w Indonezji niemal wykończyło ludzi.



WYKŁAD:

Wulkan w Yellowstone może rzeczywiście spowodować zagładę wyższych organizmów.

czwartek, 5 kwietnia 2012

Schematyczne streszczenie spotkania PSR Wrocław "Skąd się biorą pieniądze?"

Jarek – wykład o pieniądzach.



Historia. Dopóki tylko handel z ręki do ręki – ok. Spłaszczane sztaby ze stemplami, w końcu moneta – fenicjanie.



Pieniądz sam w sobie nie ma wartości, jest umowny, tak samo złoto. Nawet na zbroję się nie nada, chyba, że dla lansu.



Zaczęto zbierać kruszec i tworzyć banki, którym początkowo płacono za przechowywanie. Templariusze byli pierwsi w Europie.



Templariusze pożyczyli za dużo Filipowi Pięknemu i skończyli marnie, gdy króla gryzły za bardzo długi. Stąd pech 13 piątka.



Dawniej kryzysy były proste, dziś eleganckie dzięki rozwojowi infrastruktury.



Liczby arabskie wprowadzono, aby liczyć procenty. Odsetki – Żydzi, którzy mogli pożyczać na procent nie żydom – ławeczka na której siedzieli – włoskie banco – nasz bank.



Medyceusze i renesans głównie za ich pieniądze.



Bankierzy zauważali, że mało kto wracał po złoto, ludziom starczał papier. Zaczęli zatem emitować więcej papierów niż mieli złota. Zaczęły się kryzysy.



Władcy zaczęli dochodzić do wniosku, iż warto mieć monopole bankowe = banki państwowe. Najbardziej spektakularny był Bank Anglii u progu oświecenia.



Oczywiście władcy robili różne numery, potrzebowali pieniędzy na wojnę etc.



USA.



Odkrycia Ameryk obniżyły wartość złota.



Pierwsze banki w Amerykach.



Coraz większe banki. Aby wykończyć małe ogłasza się plotkę - „ktoś tam ważny nie spłaca”.

Już w XIX wieku państwo ratowało banki. Po 1927 powstał FET. O którym wiele złych plotek, z Rotschieldami w tle. Szyldem R. była czerwona tarcza z orłem rzymskim.



R. grali na procencie składanym.



FET był po to aby rozwiązać problem z nagłym atakiem klientów chcących odebrać pieniądze na bank.



Jak się tworzy pieniądze w banku. Nie tylko z lokat etc. Pożyczanie w kółko tych samych pieniędzy. Ktoś wziął kredyt, kupił, ten kto kupił złożył je do banku, bank wykorzystuje je aby dać nowy kredyt. Czyli w kółko krążą te same pieniądze, wokół których ilość zobowiązań wzrasta.



Gdy bank centralny tak robi, to gdy żąda odsetek, nie ma ich skąd wziąć, bo sam tworzy kapitał.



Bank może drukować pieniądze, ale musi mieć ograniczenia.



Istnieją rezerwy obowiązkowe. FED – system rezerw federalnych.



FED został prawo emitowania pieniędzy pod dług publiczny. Obama sprzedaje obligacje, pojawiają się pieniądze.



W Polsce płaci się nawet za operacje dotyczące rezerw.



Mamy poziom rezer 3,5% - z 3 zł robi się 27 zł. Przy 10% (jak Fet) z 10$ robi się 100$.



System sprawia, iż z długu robi się kolejny dług.



Inflacja -



Wszystkie kraje są zadłużone po uszy. Zadłużeni mają interes w inflacji.



Przegrzanie:

ludzie się napracowali, chcą odpocząć, ale część pieniędzy, które zaoszczędzili jest źle ulokowana.

Rynek nieruchomości w Stanach.



Dom na Alabamie. Ktoś daje pieniądze do banku, bank pożycza komuś, kto kupuje dom. Problem polega na tym, gdy wartość domu jest znacznie niższa od ulokowanych w banku przez pierwszy podmiot pieniędzy.



Wtedy podmiot A czuje się zdołowany. Tak samo ten, kto pożyczył pieniądze na dom. Dom był zbyt wysoko wyceniany. Problem.



Na świecie jest 300 tysięcy ton złota. Do tej pory wydobyliśmy 122 tysiące ton.



2/3 z tego wydobyliśmy w ciągu ostatniego wieku.



Po Wielkim Kryzysie Roosvelt zabronił płacenia złotem. Nazbierał ile się dało złota.



Przed Wielkim Kryzysem też się kręciło, lecz za dużo osób przychodziło, aby pograć sobie na giełdzie. Gdy banki nagle zarządały zwrotu, gracze giełdowi nie mieli skąd wziąć środków. Akcje spadły, powstała pętla destrukcji kapitału.



Wtedy bum dotyczył radia i telegrafu, tak jak później internetowych przedsiębiorstw.



Kryzys zaufania wywołuje brak pieniędzy w bankach i upadek. Dlatego dziś banki skupiają się wokół zapewnienia płynności.



Każdy ma potrzebę, żeby coś robić. Choć wstać.



Przed wojną wszystko się kręciło wokół złota. Po wojnie USA, które miały najwięcej złota, ustaliły, że dolar ma określoną wartość i jest wymienny na złoto wedle niej. Inne waluty były w parytetach ustalonego kursu względem siebie. Jeny, franki szwajcarskie, marki etc.



Czas wojny w Wietnamie. Rząd USA drukował i drukował pieniądz. Europa zaczęła szybko wybierać złoto. Nixon powiedział stop. Stąd dziś każdy kraj ma swój bank centralny, gdzie odniesienie do złota nie jest istotne. Wszystko oparte jest na obligacjach, długu państwa.



FED jest bankiem, gdzie udziałowcami jest 12 banków prywatnych, lecz szefa powołuje prezydent. Większość zysku idzie do budżetu USA, mniejsza część do prywatnych udziałowców.



Pierwszy kolaps w 1987 – za dużo długów. 25% spadków Down Jons. Bazylea – porozumienie pomiędzy bankami. Mniejszy pułap dozwolonego zadłużenia.



Bank dziś bierze na siebie inwestycje.



Konkretny właściciel w banku uważa. Dziś są to w większości spółki publiczne. Dziś panami są zarządzający. Ich interesem jest dobra premia, których nie dostaje się za wyniki za 10 lat, ale za wyniki w danym czasie (jak najwięcej sprzedanych funduszy inw., kredytów, etc.).



Bazylea mówiła aby w banku było więcej pieniędzy. Co by uspokajało ludzi. Porozumienie dotyczyło dużych banków. Z 2% chodziło o zachowanie 8% rezerw (w Polsce 3,5%).



Bank pożyczone pieniądze ma po stronie kredytów. Od pożyczek państwa ma obligacje. Nawet w Bazylei obligacje skarbu państwa. Bank centralny w sposób nieograniczony skupuje obligacje skarbu państwa.



Zrolowanie obligacji – przedłużenie ich na dalszy termin.



W Bazylei liczono też obligacje na 100%. Kredyty udzielone nie tak łatwo odzyskać – miały dużo mniejszą wagę.


Wymyślono dług na hipoteki, który w Bazylei ważył zbyt wiele. Zrobiono wokół tego później oczywiście przekręt. Część była od osób typu Ninja, bez pracy, pieniędzy etc.



Agencje ratingowe nazwały największą wiarygodnością pakiety, gdzie zawieszały się też aktywa ninja.



Agencja ratingowa to firma która ocenia wartość aktywów.



Agencje ratingowe opłacane są niestety przez tych, którzy zlecają. Co prowadzi do nadużyć.



W USA tylko 3 agencje zostały uznane za wiarygodne w Bazylei, oczywiście nie na bazie obiektywnych kryteriów.



Nieuczciwość stworzyła jeszcze większe zlewarowanie. Dług generuje nowy pieniądz i nowy dług.



Z tej sytuacji nie ma wyjścia. Jak ktoś źle włożył pieniądze, to trudno. Obecnie jest to na taką skalę, że lepiej o tym nie mówić.



Islandia sobie poradziła, na bazie referendum, że nie oddają obcokrajowcom, ogłosiła bankructwo.



Ilość pieniędzy w Polsce narasta (to co mamy w portfelach i na rachunkach). W 96 było 140 mld złotych, dziś mamy 900 mld złotych.



Rośnie głównie ilość pieniędzy na reachunkach, niech w gotówce.



Pieniądze są po to, by kupić to co wyprodukowaliśmy. PKB to suma towarów i usług wyprodukowanych i sprzedanych w danym roku.



Pracownik 85% swoich pieniędzy oddaje państwu.



Dług amerykański wobec Chin jest nic nie warty. USA to bankrut, który drukuje na potęgę puste pieniądze. To doprowadzi do wojny.



Były już wojny opiumowe, też ekonomiczne.



Chiny, Brazylia etc. starają się wymyślić swoją walutę...



Ktoś w końcu może przewrócić Zielony Stolik, USA to nie Grecja, nie da się go potraktować jak zwykłego dłużnika.



Jak pojedyncze osoby bankrutują zdarza się. Ale gdy całe państwo???



Jak $ jest mało wart? Dziś złoto blisko 2000 tys U$ za uncję.



Dopóki U$ będzie w obrocie ropą stosowany, zupełnie nie zostanie usunięty.



Dług publiczny polski podchodzi pod bilion. Z podatków 270 mld. Same odsetki od długu to 40 mld. Do tego 40 mld na emerytury. 1/3 złożona w walutach obcych.



Inflacja sprzyja budżetowi. Bo mniejszym podmiotom dyktuje korektę, sam nie musi się do niej stosować.



Budżety są sztywne, nie ma gdzie schodzić, aby oddłużyć. Emerytury o połowę mniejsze? Czy co? To się nie kręci.



JA:

My i tak jesteśmy stosunkowo słabe zadłużeni na tle UE.



JAREK:

To nie zależy tylko od tego. Hiszpania upada, Niemcy z długiem mają know how i jakoś sobie nieźle radzą. Niemcy mają 200% długu emerytalnego, którego nie liczą. Kiedy to huknie.



ZBIGNIEW:

Niemców smaruje emigracja.



WOJTEK MODERUJE:



Dług ma 2 strony, kto jest wierzycielem, skoro niemal wszyscy są zadłużeni?



JAREK:

Szejkowie, ja mam coś na koncie.



ZBIGNIEW:

Partia w Chinach.



JAREK:

Oni się tym martwią. Lepiej być dłużnikiem, czy wierzycielem? Państwu nie zależy na wartości waluty, ale wiedzą, że nie należy przeginać.



JA:

Czy spłata długu państwa przez poszczególnych ludzi ma sens?



JAREK:

Po prostu podnosi się podatki.

Warto nie nie długów, śpię wtedy spokojnie.

Państwo nie powinno mieć długów, deficyt powinien być zabroniony. Zadłużanie się idzie na kiełbasy wyborcze etc.

Jednak bez długów nie da się kupić mieszkania etc.

Jak stworzyć system państwowy bez długu?



GRZEGORZ:

Trzeba zawiesić demokrację.



MARIUSZ:

System rezerw częściowych można lepiej wyjaśnić. Trzy rubryki w banku. 1 – co bank w ogóle ma, 2 winien. Jeśli ktoś składa 100 zł. Gdy poziom rezerw częściowych, to 10 idzie do centralnego, 90 procent bank może pożyczać. Gdy to idzie do innego banku – znów 10%. Z tego robi się szereg. Ze 100 zł pojawia się nagle 900 zł w obrocie. Suma gotówki nie zmienia się wiele, innych pieniędzy się zmienia.



JAREK:

Nigdy nie może być tak, że bank centralny nie ma pieniędzy. Gdy ktoś z zagranicy przyjeżdża i przywozi $, NBP zamienia to na zł., co jest dobrym sposobem na kreację pieniądza. Drukowanie pieniedzy z uwagi na zyski to leperiada. Bo nie wyjmuje się pieniędzy z uwagi na straty. U nas jest pośrednik. Państwo daje obligacje na 5%, w banku zmienia się na 4%. Chodzi o to by bank brał na siebie ryzyko, gdy państwo niewypłacalne, co jest absurdem.



WOJTEK:

Podstawową funkcją banku centralnego w Polsce jest ustalanie stop procentowych. Co to jest?



JAREK:

Są różne stopy i odnoszą się one do tego, w jaki sposób inne banki mogą pożyczać od centralnego. Wpływa to na dłużników i wierzycieli. Dziś ułamki stopy procentowej, jakie to ma znaczenie.



OLEK:

Od kogo pożyczają banki.



JAREK:

Od NBP.



OLEK:

Ale zysk mają od udziałów.



JAREK:

Jeżeli wkładasz milion, gdy ROE jest na poziomie 20, po 5 latach włożony kapitał odzyskujesz. Nie trzęsiesz się, że do interesu dołożysz. Dziś problem jest taki, że banki są za duże. W Irlandii państwo musiało utopić ogromne pieniądze w tonących bankach. Gdyby były małe, to by nie było takie straszne. ROA na poziomie 2%.



JA:

To jest bardzo złożone. Przykład Korei, gdzie zadłużono się na budowę gigantycznej stoczni i się opłaciło.



JAREK:

Ale u nas państwo zadłuża się bez sensu.

Człowiek potrzebuje zjeść, pospać etc., reszta to nadbudowa.



WOJTEK:

Istnieje też dług emerytalny. Ten dług jest obliczany jako 3 razy większy od tego podstawowego. Gdyby młodzi wyjechali, to co zrobić ze starymi ludźmi. Emerytury to poważny problem. Po to tworzy się systemy prywatne – kapitałowe zbierania emerytur.



JAREK:

OFE zarobiło z 200 – 30 mld. Tak naprawdę było 260 i straciliśmy 30 mld na operacje. Pieniądze które są w ZUSie i OFE to nie są nasze pieniądze, to są ubezpieczenia. To tylko składki.



JA:

Ubezpieczenia dlatego, że nikt nie wie, ile emeryt będzie żył.



ZBIGNIEW:

To pięta achillesowa we wszystkich państwach.



JAREK:

Powinien być ściągany podatek, a później każdemu powinno być zapewnione zabezpieczenie podstawowe, a jak ktoś chce więcej, niech sobie sam odkłada. I bez marnowawania kasy na fundusze emerytalne.



OLEK:

Słyszałem że za 30 lat dopiero dogonimy średni poziom zarobkowy UE. Czy to wynika z małej dochodowości, produktu narodowego?



JAREK:

Czym lepiej zrobić basen? Łopatą, czy koparką? Koparka to koparka. Niemcy mieli już kapitał.



JA:

Chodzi o kapitał. Zresztą, we wszystkich państwach płace rosną w parze z cenami.



WOJTEK:

Państwa, gdzie podatki są piniżej 25% mają szybki wzrost PKB. Wtedy moglibyśmy dogonić średnią UE w 5 lat.



JAREK:

Ludzie dbają o swoje lepiej, niż urzędnicy o państwowe pieniądze.



WOJTEK:

Unijne szkolenia, strata czasu i pieniędzy.



JA:

Sam wzrost PKB nie świadczy o wszystkim. Przykład beznadziejnego dostępu do uniwersytetów dla niezamożnych studentów w uczelniach hiszpańskich, oraz ogólnie – niższa jakość edukacji państwowej od prywatnej na szczeblu wyższym.



GRZEGORZ:

Zadaniem państwa jest zapędzenie nas do roboty. Temu służy pieniądz. Za Caucescou Rumunia nie miała długów, choć ludzie jedli korę i siebie nawzajem. Arabowie nie zaciągają długów, i większość ich miast wygląda gorzej niż u nas. Arabski robotni buduje z byle zebranych kamieni bo religia uniemożliwia mu wzięcie pożyczek. Pożyczki są ok, póki nie zwycięża pazerność. Przez pazerność pieniądz oderwał się od pracy. System bankowy powinien być, ale nie powinien wychodzić poza nawias przyzwoitości. A będzie tpo robił, bo zajmują się tym politycy, którzy budują kapitał na kiełbasach wyborczych.



ZBIGNIEW:

W Chinach nie ma nadużyć tego typu, ale nie powiedziałbym, że jest ok.



MARIUSZ:

Chciałbym się odnieść do pieniądz = praca. Jaka jest różnica między nami, a Chinami etc. U nas była rewolucja przemysłowa. Przez co u nas pracują głównie maszyny. De facto niewielu ludzi dziś pracuje rękoma. Czy nie jest tak, że zbudowały nas maszyny a nie dług?



GRZEGORZ:

Ale na maszyny były kredyty.



ANIA:

Jak wyceniać rzeczy abstrakcyjne, na przykład poezję.



GRZEGORZ:

Ile kto chce zapłacić.







JA:

Lichwa tępiona przez religię, ostatecznie przyczyniła się do rozwoju. Choć kolonializm zaciera statystyki. Wartość dzieła sztuki nie jest aż tak umowna, tworzy miejsca, gdzie ciągnie również kapitał. Brakuje realnych celów dla kapitału, Kolonizacja Marsa byłaby świetna.



OLEK:

Artysta musi uważać na kradzież jego praw autorskich i jego własności intelektualnej. Marszand był korzystny dla artystów. Rola państwa jest duża. Państwo to wielki marszand.



JAREK:

To nie ma nic wspólnego z pieniądzem i produkcją pieniądza. To kwestia podrzędna wobec ogólnego systemu i dobrobytu.



WOJTEK:

Może bardziej produkcja i rzeczy konkretne, a nie niekonkretne – nie zgadzam się. Uznaję prostszy system – wszystko jest produktem.



JA:

Łatwiej jest ukraść plik muzyczny niż but. Ochrona różnych rodzajów własności nie powinna się odbywać drogą „wolnej amerykanki”.



MARIUSZ:

Artyści i tak mówią, że zarabiają głównie na koncertach.



JA:

Bo gdzie indziej są okradani. Zresztą nie chciałbym być zmuszony do wyjazdu do USA, aby posłuchać kompozycji Coplanda.

MARIUSZ:

To samo się rozwiąże. Ludzie którym zależy, sami będą się zrzucać.



JA:

Być może, ale na razie mamy problem.