Sens życia – dyskusja po filmie.
KAJA:
Porozmawiajmy wpierw o filmie. Co wam się podobało, a co nie? Mnie osobiście podoba się piosenka o spermie, znakomite tropienie absurdów, tym razem o dogmatach. Tak samo piosenka o galaktyce.
JA:
Uważam, iż film jest całkiem poważny jak na Monthy Pythona. O ile z absurdów religii łatwo się śmiać, o tyle refleksja nad sensem życia skłoniła do niekiedy poważnej refleksji.
TOMEK:
Nieaktualne stosunki społeczne w Yorkshire.
KRZYSIEK:
Mnie podobał się kamienica – statek piratów ubezpieczeniowych. Świetna krytyka dzikiego katolicyzmu.
JAREK:
Dużo lat spędziłeś w Anglii.
TOMEK:
MP nie chcieli rozważać, że praca nie może być sensem życia.
KAJA:
Dla wielu ludzi bogacenie jest jednak sensem życia. No i ubezpieczenia związane z tematem sensu życia.
JAREK:
MP odkrył, że pieniądze z ubezpieczeń są tylko zarządzane. Siłą filmu jest lekkość i rozmaitość. Pokazanie absurdalnych blokad wywołanych religią. Najfajniejszą sceną piosenka galaktyczna. Najmocniejsza scena dla człowieka. Jacy mali jesteśmy wobec wszechświata. Ta scena była wręcz nie na miejscu. Cała reszta to „wyluzuj”.
HUBERT:
Każdą scenę w pewien sposób odebrałem i zrozumiałem. Chomik czasem przerywa bieganie, po czym biega dalej. Koropracja pyta „chłopaki, po co to robimy?”.
OLEK:
Pierwsza scena mi się najbardziej podobała, bo dotyczy ludzi starych. Po drugie ukazanie bezsensu biurokracji. Obalili szefów i walczą dalej – czyli nawet wolność nie oznacza z zerwaniem z brakiem sensu.
TOMEK:
Sens tylko w robieniu kariery. Głupie.
KAJA:
Ryby, które nie mają o czym rozmawiać. Jedzony kolega dostarcza tematu. Ryby są symbolami przeciętnych ludzi, którzy nie stawiają sobie pytań. W początkowej piosence pojawia się sformułowanie, „czy mamy duszę, czy DNA”? DNA jest symbolem pustej, powielającej się rzeczy, z czym się nie zgadzam, ale wiem, że wiele osób tak postrzega naukę. Po religii nic w zamian.
JA:
Zamawiający konwersacje w restauracji to dobry symbol. Tak samo jak symbol pomieszania dawnych znaczeń, kiedyś brutalnych, teraz dla rozrywki, która bywa pusta.
JAREK:
Mówicie, że ten film jest smutny. Moim zdaniem on jest lekki, bo nie wchodzi do końca w temat. Mamy zbyt wiele ego – nie umiemy sobie wyobrazić, że po prostu rodzimy się i umieramy. Dla mnie ten film byłby lepszy, gdyby pokazywał, iż każdy sobie ten sens życia wybiera. My rodzimy się niestety w otoczeniu religijnym i wbija nam się do głowy, że sens jest po życiu. Pojawia się ściana. Codzienność poprzez religie nie ma sensu. Jesteśmy tylko po to, żeby się sprawdzić. Sens się tworzy tu i teraz – jest to najważniejsze.
HUBERT:
Całościowo odbieram film tak, iż grupa MP każdą z rzeczy częściowo obśmiewa, częściowo rozumie. Dopiero całość się składa na coś istotnego. Kelner wiedzie przez życie. Ludzie oczekują gotowych odpowiedzi. Ryby. Ale nie tędy droga.
TOMEK:
Nie wiem, czy każdy się zgodzi z tym, że samo rozmnażanie nie ma sensu?
OLEK:
Czyli że szukanie sensu jest bez sensu?
KAJA:
Film rzeczywiście tak mówi. Ostatnia scena. Film pokazywał, że nie jest to żadna wielka tajemnica. Ja się z tym nie zgadzam.
JA:
W nauce jest wiele tajemniczej poezji. Wszystko wiemy, ale nie chodzi tylko o zrozumienie, lecz o odczucie czegoś niezwykłego, wielkiego i epickiego. Materialny świat bez urojonych bogów taki właśnie jest. Dlatego nie podoba mi się uciekanie przed jakąkolwiek epickością, bo ponoć religijne banały były epickie. Nie były tylko banalne i pseudoepickie. Poza tym to geny chcą się replikować. My jesteśmy efektem tej tendencji, nasze odczucia nie są tu skrajnie symetryczne.
JAREK:
Oprócz tego że mówimy o nauce, jest miejsce u racjonalistów na filozofowanie. Warto doważyć wartość codzienności. Biskup jakiś mówił, że jak ktoś nie ma wiary, to nie ma sensu życia. Dlatego ludzie nie odrzucają wiary. Warto zatem dbać o samopoczucie.
PANI 1:
W takim razie co dla was jest sensem życia? Jak można mieć sens życia bez wiary?
OLEK:
Tworzę, cieszę się tym co jest. Świat trwa beze mnie, co jest piękne.
JA:
Prawda jest piękna i dużo bardziej złożona od zmyślonych klechd.
JAREK:
Sens życia to szukanie przyjemności, ty lubisz odkrywać. Najwyższą formą egoizmu jest altruizm.
JA:
Owszem. Szukanie prawdy jest jak ów superegoizm, który uwalnia od ego.
TOMEK:
Nie można zakładać, że każdy człowiek jest szczęśliwy. Nie prawda, że każdy ma jakiś sens życia.
PANI 1:
MP to udowodnił.
JA:
Mózg dąży do równowagi. Głód, poczucie zimna etc. Ktoś kto nie szuka szczęścia, choć tak podstawowego jak nasycenie głodu i ogrzanie się, wyspanie się – umiera. Więc nikt kto żyje nie jest wolny od chęci szczęścia. Natomiast sens życia. Szczegółowy bliski wielu, ogólny niewielu. Tym bardziej aroganckie jest branie pseudosensów ogólnych z religii, skoro się ich nie potrzebuje. Wielu ludzi nie szuka sensu ogólnego, więc nie powinni się interesować religią i wpajać jej dzieciom.
OLEK:
Spytajcie grabarza... :-) Oczywiście są różne czasy, kultury, niewolnictwo. Wiedza pomaga. Nie koniecznie superspecjalistyczna.
KAJA:
Powiedziałaś, że każdy człowiek ma swój sens? Nie zgadzam się z tym. Trzeba rozróżnić sens życia i dążenie do szczęścia. Każdy zdrowy człowiek dąży do szczęścia. Natomiast sens życia to co innego. Pytania: czemu tu jesteśmy? Po co tu jesteśmy? dotyczą sensu. Odpowiedź na pierwsze znamy, na drugie mniej. Kiedyś ludzie oczekiwali od nauki odpowiedzi satysfakcjonującej emocjonalnie.
Nauka mówi nam, że sensem naszego istnienia jest to, że jesteśmy jednym z wielu gatunków, który istnieje dzięki rozmnażaniu. Reszta to może przerost mózgu i związanych z nim myśli.
Lecz ów przerost mózgu jest dobry. Niestety o sens życia pytają najczęściej „przebudzeni” starcy, opiumując się religią. Są też ludzie nie potrzebujący generalnych pytań o sens życia.
Uważam, że sens życia można sobie stworzyć. Mózgi, które chcą zadawać niepotrzebne pytania dają nam możliwość uczynić te pytania potrzebnymi.
Szczęście i własny sens życia niekoniecznie się nie pokrywają.
TOMEK:
Można szczęście rozumieć na dwa sposoby. Nie chodzi o chwilowe szczęście typu chciałbym się napić piwa. Chodzi o generalne pytanie, czy jesteś szczęśliwy w swoim życiu. W pytaniu o szczęście pojawia się problem definicji szczęścia.
JAREK:
Łączę szczęście z sensem życia, bowiem osiąganie szczęścia to mój sens życia. Są różne rozmiary szczęścia i hedonizmu.
JA:
Ocena ogólnego szczęścia zależy od chwili. Jesteśmy w danym momencie.
OLEK:
Szczęście dostarczamy sobie przez trening neuroprzekaźników. Mamy chemię. Dlatego piwo nie każdego ucieszy. Wykształcenie sobie elementów uspokojenia, nawet przez elektroniczne fajki Jacka.
TOMEK:
Czyli stężenie endorfin. Bardzo płaskie.
JAREK:
Nazwiesz osobę zakochaną szczęśliwą, ale przecież to też chemia. Dojdziemy do tego, że skoro wszystko jest reakcją chemiczną to jest do bani.
KAJA:
Są różne drogi do szczęścia. Brak sensu życia też może dawać szczęście. Zdanie sobie sprawę ze swej małości w ogniu czasu i przestrzeni też potrafi wzbudzić uśmiech, a nie wcale przerażenie. To daje wolność. Koniec egzaminu dusz etc.
JA:
Dlaczego materia, chemia nas nie cieszą. Dlaczego chcemy uduchowionych, poetyckich legend – schemat, dogmat, bzdura.
TOMEK:
Nie szukam żadnej duchowości w pojęciu szczęścia. Zauważam problem definicyjny. To co nazywacie szczęściem, to jest raczej przyjemność i zadowolenie.
JAREK:
To jest subiektywne. Spotykam znajomego sprzed lat, lepiej mi się powodzi, nagle czuję się lepiej.
TOMEK:
Ja jednak mam problem z odpowiedziami na proste pytania.
JA:
Nadal upieram się przy tym, pomyśl Tomku o wpływie chwili.
TOMEK:
Czyli chodzi o odmienne odczucie czasu.
KAJA:
Jeśli ktoś mówi, że zawsze jest szczęśliwy nie jest prawdziwe. Najczęściej mamy stan neutralny.
TOMEK:
Reasumując Jacku, udało ci się nieźle wybrnąć. Ale co z sensem życia?
JAREK:
To, że po mnie coś zostanie.
TOMEK:
Trzeba być nieromantycznym.
KAJA:
Wręcz przeciwnie.
JAREK:
Właśnie, coś wyższego od zaświatów.
OLEK:
Cały czas byliśmy religijnie nastawieni na sens życia. Ale doszła nauka. Choć pytanie pozostaje. Nauka też staje się elementem religijnym, albo fizjologicznym. Nie jesteśmy tylko biologią.
KAJA:
Nie??
OLEK:
W sensie życia jest sporo kłamstwa. Bez iluzji, ale z humanizmem.
JA:
Prace Pinkera, Damasio etc. pokazują, że materialna wykładnia rzeczywistości wzbogaca humanizm. Czyli bez iluzji i z humanizmem, a nie „ale”. W tym „ale” tkwi religijność.
KAJA:
Warto też rozdzielić inne dwa słowa – cel i sens. Cel jest tym, co rzeczywiście jest beznadziejne jako obiekt poszukiwań. Tym właśnie upajają religie. Życie oczywiście nie ma celu.
HUBERT:
Nasz mózg jest nieco ponad rozmnażaniem. Cała reszta to poszukiwanie szczęście na różne sposoby.
TOMEK:
Błędne rozumienie pytania o sens życia. Nie można udzielać tu odpowiedzi egocentrycznej, chodzi o sens życia ludzkości.
JAREK:
Hubercie, sensem ewolucji jest przedłużenie gatunku, a my, z naddatkiem mózgu, szukamy czegoś więcej. Ja wciąż łączę szczęście z sensem życia. Pytanie o sens cywilizacji jest religijne.
JA:
Pytanie o sens ludzkości wielu zrozumie jako sztuczne, mało osobiste. Mnie się podoba. Celem ludzkości jest choćby poznawanie i eksploracja kosmosu, oraz tworzenie coraz bardziej wyrafinowanej sztuki. To stwarza nowe możliwości. Sens całej ludzkości wynika z sensu jednostkowego. To czasem przejaw superegoizmu prowadzącego do altruizmu – myślimy o ludzkości, poświęcamy się dla niej, ale jednak w myśl naszych marzeń.
TOMEK:
Moim zdaniem niezasadne jest pytanie o sens jednostki.
KAJA:
Nie ma sensu zadawanie pytania o sens ludzkości. Ludzie bowiem są jednym z wielu gatunków. Ludzkość to skala pośrednia. Jednostka to skala mikro, skalą makro jest życie na Ziemi. Mi chodzi o sens wszechświata.
TOMEK:
Nie budzi zatem sprzeciwu pytanie o sens życia konkretnej osoby.
JA:
Zwrócę uwagę, że jest tu nadawanie swojego sensu całej ludzkości, a nie założenie, iż ludzkość sama z siebie ma sens.
KAJA:
O ile możemy sobie nadawać sens, wmawianie sobie, że cel należy do nas, o tyle nie możemy go nadawać całym społecznościom, czy też ludzkości.
PANI 1:
Nauka udowodniła, że życie powstało przez przypadek, więc może być bezcelowe. My zaś będziemy ciągle zadawać sobie pytanie o ten cel, tak jak zadajemy sobie pytanie w nauce o działanie. Bezcelowe pytanie przetrwa, nic mu nie zaszkodzi.
KAJA:
Niektórzy z nas chcą coś zmienić dla całej ludzkości. To tak nie wygląda. Ktoś taki też myśli o swojej przyszłości, i swoich dzieci, a nie o czym większym. Co najwyżej chodzi o przetrwanie memów. Nie da się zrobić czegoś co doceni cała ludzkość.
JA:
Nadawanie innym sensu wcale nie zawsze, oczywiście, jest dobre. Ale wielu tak robi.
JAREK:
Stawiam sobie własne cele i je sobie realizuję, gdyż są małe szanse co do ogólnych znaczeń. Można się jednak dowiedzieć, skąd jest ten świat.
TOMEK:
Pytanie o sens ludzkości jest rzeczywiście pośrednie. Skoro jednak stwierdzasz Jarku, że każdy ustala sobie sens, to co wtedy, jak się ktoś pomyli?
JAREK:
Celem jest dążenie do szczęścia. Nie można się tu pomylić. Ale mamy 2000 bogów, wszyscy się mylą, a tylu szczęściarzy.
TOMEK:
Siła wyższa...?
KAJA:
Sensu nie ma. Jest szczęście i są cele.
PANI 1:
Działania celowe dają poczucie sensu.
TOMEK:
Dlaczego nie ma sensu pytać o sens życia jednostki? Przede wszystkim dlatego, że może się mylić. Pytanie o sen życia może dotyczyć tylko ludzkości. Geny niewątpliwie są siłą napędową życia na Ziemi, ale to wcale nie musi być odpowiedź ostateczna o sens życia. Możemy jej nie znać. Różni naukowcy mówią, że znamy od 1 do 3% praw rządzących światem.
JACEK:
To raczej rzecz emocjonalna, niż logiczna pytanie o sens życia. Na temat ewolucji wiemy dużo więcej niż 3%.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz