sobota, 31 marca 2012

Siostry Magdalenki i dyskusja

Film „Siostry Magdalenki”. Dyskusja.



OLEK:

Jak społeczeństwo mogło pozwalać na coś pomiędzy więzieniem a obozem koncentracyjnym dla swoich córek.



JA:

Wymowne to, że pomimo pobytu w obozie katolickim jedna z bohaterek, którą katowano i po narodzeniu dziecka je odebrano i ją zamknięto nadal jest katoliczką.



PAN 1:

Jedna z katowanych została nawet zakonnicą.



BOGDAN:

Przeszła na stronę strażników.



OLEK:

Książka jednej z wychowanek.



PANI 1:

30.000 kobiet trzymano.



BOGDAN:

Kora, którą znam, też mi mówiła o takich przeżyciach.



PANI 2:

Też przeżyłam coś podobnego zatrzymując się w czymś takim w takim klasztorze.



GRZESIEK:

Gdzie to było?



PANI 2:

We Wrocławiu, jak czasy stalinowskie.



GRZESIEK:

Może można takim osobom jakoś pomóc.



BOGDAN:

Byłem, to spotkanie przez kratę. Musisz wypisać tematy, mogą ich część wykreślić.



PAN 2:

Różnica, że zakonnice.



KAJA:

Najgorsi „normalni” ludzie, którzy się na to zgadzali.



WOJTEK:

Im też ktoś to powiedział.



PAN 1:

Gwałt jest zawsze chańbą kobiety, jak myślą religijni.



PANI 1:

Kobiety zawsze winna.



GRZESIEK:

To kobiety winne, zawsze. Myślenie religijne.



PANI 1:

Nawet dziś policja bywa że pyta kobietę, jak była ubrana.



PANI 3:

Mentalność jest motorem działania, taka jak w filmie. Przerażające jest to, że te „pralnie” były zamknięte dopiero w 1996.



PAN 1:

Czy ten problem dotyczył całego kraju? Całej Irlandii?



OLEK:

W Polsce był taki okres w czasach międzywojennych. Drewniany różaniec. Nie ma to może związku z religią.



KAJA:

Ma to związek z religią. Ale zakonnice są tylko narzędziem.



JA:

To nie zawsze kler winny, czasem ludzi. Często ludzi. To nie jest prawda, że kler jest łasy na pieniądze i dlatego są religie. Większość winy tkwi w zabobonności irracjonalności indywidualnej. Ojciec mistyk może być jeszcze większym katem dla swoich dzieci niż „zrzeszony” katolik.



OLEK:

Religia wciąż kształtuje naszą etykę.



JA:

Etyka a moralność. Etyka twórcza, moralność zbiór zasad, zawsze staje się patologiczny. Ludzie są samotni, mają być samotni. Zaświatowe nagrody i kary pozbawiają właściwej, przemyślanej odpowiedzialności. Etyka to filozoficzne podejście do dobrych i złych działań. Moralność to podejście bezmyślne.



BOGDAN:

Zwalamy na zakonnice brudną robotę, stąd to wynika.



WOJTEK:

Kościoły robią to i tak za nasze pieniądze. Płacimy za to złym osobom. W Caritasie ponad połowa wydatków to działalność administracyjna.



OLEK:

w 1601 roku była w Anglii pierwsza ustawa o wspieraniu biednych przez parafie. Biedni byli oznaczani.



JA:

Matka Teresa z Kalkuty traktująca biednych instrumentalnie, jako „ćwiczenia duchowe”, a nie jako ludzi.



PAN 1:

Prześladowanie w szkołach chrześcijańskich Indian. Chrześcijańskie domy dziecka. Większość społeczeństwa nie interesuje się tym. W ogóle społeczeństwo się tym nie zajmuje. A tam jest wszystko, wszystkie rodzaje przemocy. Nie tylko opiekunowie, ale wzajemna przemoc.



PANI 3:

Byłam świadkiem podobnej sytuacji w ośrodku prowadzonym przez siostry. Siostry również wprowadzały podopieczne w stan biedy i uzależnienia psychicznego. Siostry celowo programowały biedę.



JA:

Nędza i bieda sprzyjają uzależnieniu od religii. Anonimowi alkocholicy z modlitwą kontra LSD, ponoć pomocne, jeśli jest pod kontrolą.



OLEK:

Witkowski przeciwnikiem mistycznych technik zwalczania uzależnień.



BOGDAN:

Byłem młodym pielęgniarzem. Lekarz kazał potraktować babcię trócją świętą, potocznie nazywanymi lekami przeciwbólowymi, Bogdan przeżegnał się.



OLEK:

Na działalności charytatywnej nieźle można zarabiać.



JA:

Karmienie biednego elementem chrześcijańskiego sukcesu. Aby mieć maskotkę do karmienia, trzeba jej nędzę podtrzymywać.



WOJTEK:

Zaniepokoiło mnie, że takie pralnie nadal istnieją. Sprawa zbuntowanego klasztoru.



OLEK:

Ale oni chcieli być bardziej fanatyczni.



PANI 2:

Koło katedry wrocławskiej wystaje długa kolejka po żywność ludzi ubogich. Dostają tylko chleb ze smalcem. Nawet to wyżywienie niczego nie zaspokaja. Nikt nie docieka, czy potrzeba podać wędkę dla tych ludzi.



WOJTEK:

Ludzie z Caritasu podnoszą sobie pensje mając coraz gorsze osiągnięcia.



KAJA:

Dziękuję za głos o domach dziecka.



PAN 1:

Nie można przekroczyć muru. Oddzielanie takich ośrodków od wszystkiego. Domy dziecka to koszmar. Nie ma selekcji, jak w więzieniu są łagodne dzieci i mali przestępcy. Zero troski psychologicznej. Opiekunowie którzy coś próbują muszą popadać we frustrację i stopniowe zobojętnienie.



OLEK:

Coraz bardziej ubożejemy.



WOJTEK:

Na domy dziecka jest chyba 3000 miesięcznie na jedno dziecko = zła organizacja.



PAN 1:

Dom dziecka to to samo co szkoła w małej gminie. Skłonność do centralizacji. Nie jest równo między domami dziecka. Często mniej pieniędzy niż podopiecznych.



GRZESIEK:

Może domy dziecka są w ogóle niepotrzebne. Dzieci zawsze mają jakąś dalszą rodzinę. W Izraelu nie ma. Państwu bardziej zawsze opłaca się zapłacić zastępczemu rodzicowi.



BOGDAN:

Znam dwóch rodziców zastępczych. Potężne problemy. Dzieci sypiają ze sobą. W końcu nie zawsze są spokrewnione. Dom dziecka najchętniej pozbywa się najgorszych wychowanków. Sześcioro łobuzów. Na przykład włamują się do kiosku, aby mieć papierosy. Sam nie może dać na papierosy. Sypianie ze sobą w domu dziecka to nie tylko seks, ale zastępstwo czułości rodzicielskiej. Po pewnym czasie ustaje płacenie, nie ma jak wyrzucić.



PANI 2:

W komunalnych są punkty dodatkowe dla sierot.



BOGDAN:

Bieda związana z brakiem niezależności wychowanków.



PAN 1:

Problem polega też na tym, że są ludzie, którzy biorą dzieci dla pieniędzy. Tacy ludzie nie mają żadnego podejścia dla dzieci. Prawo mówi, że biorąc dziecko, można je zwrócić, co ogromnie je krzywdzi. Mówienie o zamknięciu domów dziecka, gdzie udzielają się siostry jest pozbawione póki co alternatywy.



OLEK:

Wiele zależności.



PAN 1:

Dla mnie ważna jest wolność wyboru.



JA:

Ale za dzieci wybiera rodzic. Czy zawsze ma prawo? W Rzymie był panem życia i śmierci, dziś nadal może zmusić do ignorancji i fundamentalizmu tej czy innej religii.



PANI 2:

Przyzwolenie na bicie dzieci w szkołach chrześcijańskich.



PANI 1:

Czy złe zachowanie wobec uczennic wynika tylko z religii, czy z psychologicznej zasady strażnika i więźnia.



KAJA:

Na pewno wypływało o tyle z religii, gdyż cierpienie uszlachetnia wedle chrześcijaństwa.



WOJTEK:

Bicie to nie jest kwestia religijna. Zwierzęta hodowlane też się bije. Zwycięża prymitywizm.



JA:

Religia konserwuje dawne obyczaje.



PAN 1:

Skojarzenie z opowieściami z oświęcimia. Jak religia miłości wykorzystuje przemoc?



PANI 1:

Wiara była ważniejsza od innych rzeczy. Stąd przemoc.



JA:

Miłość chrześcijańska nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością. To podtrzymywanie opium wiary. Często polega to na zmuszaniu otoczenia do przyjmowania tych samych wartości.



PANI 1:

Rodzicie, którzy oddawali dziewczyny nie mieli żadnej empatii.



WOJTEK:

Ci rodzice pełni byli emocji. Czuli wstyd, ego społeczne było urażone.



BOGDAN:

Religia to bardziej klatka, gra niż opium. Religia tworzy klatkę z pojęć. Nawet wrogowie są temu ulegli. Nawet ucieczka nie jest ucieczką, mózg jest wyprany.



JA:

Palenie na stosach z miłości. Dusza ważniejsza od ciała. Nie zaświatom. Chrześcijaństwo jako zaświatyzm.



WOJTEK:

Rodzicie byli bohaterami tragicznymi.



KAJA:

Ale w gestii tych rodziców leżało przełamanie tabu, nie zdecydowali się na to.



PAN 1:

Społeczeństwo. Na zewnątrz musiało to wyglądać ładnie.



KAJA:

Ale to za mało, mogli przyjść, jak ten brat w którymś momencie. Rozumiem, że trudno było przełamać tabu. Ale przecież warto to byłoby zrobić.



MARIUSZ:

Skąd biorą się paskudztwa z „piękna” religii. Chrześcijaństwo ma niemożliwy do zaspokojenia system moralny. Każdy jest grzeszny per se. Kult cierpienia. Zmuszanie do pokuty = akt miłosierdzia.



WOJTEK:

Rodzice nie byli źli. Po prostu presja społeczna była zbyt silna. Nie można wymagać od rodziców czynów heroicznych.



JA:

Zabójstwa honorowe w środowiskach muzułmańskich. Nie ok. Lepiej już popełnić samobójstwo, niż dla „honoru” zabijać swoje dzieci.



KAJA:

Niechęć do skatowania własnego dziecka to żaden heroizm, to powinna być normalność. Tymczasem te klasztory były niemal jak zabicie własnych dzieci.



WOJTEK:

Rodzice nie byli całkiem przekonani. Wybrali mniejsze zło.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz